Lutowy wypad z psem w Gorce i Pieniny

 Postanowiliśmy w lutym 2024 pojechać z Nerą w góry, a konkretnie w Gorce. Wynajęliśmy bardzo fajną kwaterę w Nowym Targu (https://chatkaprzydunajcu.pl/, polecamy), zapakowaliśmy się do Berlingo i z nadzieją na piękną zimę pojechaliśmy. Przygotowaliśmy jak to na zimę w góry, łącznie z tym, że kupiśmy Nerze kurtkę z ogrzewaniem elektrycznym co by gumiś nie zmarła. Na miejscu okazało się, że jest 8-10 stopni więc kurtka się nie przydała, ale wypad był zdecydowanie udany. 

Nera przed Chatką przy Dunajcu w Nowym Targu - super miejsce na nocleg

Piewszego dnia postanowiliśmy na luzie wybrać się na krótką trasę żeby się rozruszać i od razu okazało się, że pomimo tego, że było ciepło w górach leży mokry śnieg i jest ślisko więc raczki się przydały. Nera jako, że jest w treningu canicrossowym dobrze szła z przodu chociaż co jakiś czas była przerwa na tarzanie się w śniegu.

Drugiego dnia wybraliśmy się na Turbacz z Nowego Targu zielonym szlakiem. Jeżeli chodzi o Gorczański Park Narodowy to większość Parku jest zamknięta dla psów dlatego wybieraliśmy takie trasy, które są poza parkiem. Trasa na górę była bardzo malownicza, Nera zadowolona, ale idąc w raczkach trzeba było bardzo na nią uważać. 

Nera w sledach w drodze na Turbacz


Na trasie prawie nikogo nie spotykaliśmy, więc szło się bardzo luźno. Dużym plusem tej trasy jest na pewno to, że nie jest ani długa ani trudna, a na koniec można bez problemu wejść z psem do schroniska. W drogę w dół wybraliśmy się szlakiem żółtym żeby nie wracać po swoich śladach.

 
Tarzanko najlepsze jest i Nera pod schroniskiem 

Następny dzień już bez zimy postanowiliśmy spędzić nad jeziorem Czorsztyńskim. Tutaj już mniej psiolubnie, więc Tomek sam postanowił pójść na Zamek w Niedzicy, a myśmy poszły na spacer po okolicy i zamoczyć łapki (tu Nera) w zalewie. Następnie podjechaliśmy na Zamek Czosztyński, ale jako, że jest na terenie Penińskiego Parku Narodowego Nera musiała zostać w samochodzie.
Nera na tamie w Niedzicy


Kolejnego dnia pogoda postanowiła się zmienić i spadł ŚNIEG, Tomek zastrajkował, więc postanowiłyśmy z Nerą (no dobra ja postanowiłam) na luzie wejść na Luboń Wielki. Fajna trasa, sporo śniegu, spotkaliśmy 3 osoby po drodze w tym GOPR z psem, więc Nera mogła poznać koleżankę po fachu. Sama droga na szczyt super, ale na szczycie trochę bez rewelacji, bo chmury były bardzo nisko, ale pozytywnie wspominam to wejście. Zejście jak to sama z Nerą na pasie było dość wymagające żeby znaleźć kompromis z napiętą smyczą a nie zjeżdzaniem na pupie.

Nera na Lubioniu czyli "maaatkaaaa idziemy?!"


Kolejnego dnia Tomek postanowił spróbować biegówek, a jako, że śnieg topniał poszedł na tor w Klikuszowej a myśmy wybrały się na spacer. Zrobiłyśmy trasę na Łapsową Polanę i potem do Obidowej skąd Tomek nas odebrał samochodem i pojechaliśmy na obiad - bar Rumcajs w Nowym Targu, polecamy.


Gdzie ten Pańcio?


Kolejny dzień do wiosna w Pieninach. Jako że PKN po polskiej stronie był zamknięty to pojechaliśmy na Słowację przejść się Drogą Pienińską (uwaga potrzebny paszport dla psa!). Zaczęliśmy od Sromoców, ponieważ od strony Szczawnicy część szklaku niestety biegnie przez PKN i nie można tam wejść z psem. Widoki piękne, droga utwardzona, więc idealne miejsce na luźny spacer. Nie byłabym jednak sobą gdybym nie weszła w bardziej naturnalne rejony więc powrót zrobiliśmy przez Leśnicę i dalej szlakiem w stronę powrotną do Czerwonego Klasztoru. Pogoda piękna, widoki również, zdecydowanie wszyscy byliśmy zadowoleni.

Nera i Trzy Korony widziane od strony Słowacji

Zdecydowanie wyjazd zaliczamy do udanych, może pominąwszy, że tuż przed wyjazdem (dosłownie pakowaliśmy się do samochodu) postanowiłam pobiegać z Nerą brzegiem Dunajca i stręciłam kostkę. Ale jak to mówią co nas nie zabije to nas wzmocni, więc już po tygodniu znowu razem biegałyśmy. 

Ogólnie polecamy zestaw Gorce i Pieniny, ale oczywiście trzeba mieć na uwadze ograniczenia związane z parkami narodowymi.

Nera zdecydowanie nadaje się z góry, ale też nie jest to jakaś dzikość serca jak u mnie, 



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wakacje z psem - Litwa cz. 1

Wakacje z psem - Estonia cz. 3

Wakacje z psem - powrót do domu Estonia --> Łotwa --> Litwa --> Polska cz. 5